nawigacja główna

strona główna co na rower po mieście jaki rower co zabrać napisz do mnie wycieczki wycieczki - wstęp przez Czechy - wstęp dla każdego szkolna Janowice Wielkie - Miedzianka dla wytrwałych Bory Dolnośląskie »Bory Dolnośląskie II« Bory Dolnośląskie III Czechy - Broumov GPS dla oka, dla ducha GPS Izery - deszczowo dla bardzo wytrwałych Pec - Špindlerûv Mlýn GPS Petrovka

10.2010 rok
Znaczek, napis GPS informuje o pliku do ściągnięcia na urządzenia obsługujące nawigacje. Więcej ...

Turystyka rowerowa w Jeleniej Górze i Okolicach - Dla Aktywnych

» Bory Dolnośląskie wycieczka dwudniowa «

Pociągiem do Węglińca i potem już tylko rowerem. Węgliniec - Stary Węgliniec - Piaseczno - Jagodzin - Gozdnica - Wymiarki - Czyżówek - Iłowa Żagańska - Kowalice - Czerna - Żaganiec - Żagań - Bobrzany - Szprotawa Szlak Rowerowy im. Geopperta - Nowa Kopernia - Bobrowice - Sieraków - Buczek - Bolesławiec - Rakowice - Otok Błażejowice - Rakowice Małe - Rakowice Wielkie - Lwówek Śląski - Dębowy Gaj - Górczyca - Przeździedza - Wleń - Modrzewie - Nielestno - Pilchowice - Pokrzywnik - Barcinek - Wrzeszczyn - Siedlęcin - Jelenia Góra.

mapka boryzoom
wykres

Zapraszam na rower w Bory Dolnośląskie – opisywane po raz drugi (ale nie ostatni). Teren płaski, bardzo zalesiony, który jest mi równie bliski jak góry. Jazda w terenie leśnym (często grząskim) przez wiele godzin, bez dobrej mapy i orientacji, gdzie jesteśmy. Wymaga od rowerzysty samodyscypliny, logicznego myślenia no i samozaparcia.

Jeśli marzą się Wam wyprawy rowerowe w odległe, prawie bezludne miejsca, ruszajcie w Bory Dolnośląskie. Są miejscem, gdzie można sprawdzić swoje umiejętności w nawigacji, terenoznawstwie.

Wyjazd zaplanowałem na trzy dni, skończyło się na dwóch. Na dzień przed wyjazdem otrzymałem sms o spotkaniu w jeleniogórskim ratuszu. Tematem spotkania były ścieżki rowerowe.

Ruszyłem z Jeleniej Góry pociągiem do Węglińca, powrót szlakiem ER6.

Rower załadowany: karimata, śpiwór (bez namiotu – spanie na dziko pod gołym niebem), mapa, mapa własnoręczna z danymi GPS, inne drobiazgi. Pogoda grzybowa, trafiłem na Święto Grzybów w pierwszy dzień wycieczki i Święto Ziemniaka w drugi dzień; nie był mi jednak dany udział w uroczystościach. Wczesna pora, ludzie wracający z targu na rowerach. Co i jak można przewieźć na rowerach, zobaczymy wyłącznie w małych miasteczkach. Pytam o dojazd w kierunku Starego Węglińca podczas oczekiwania przy zamkniętym przejeździe kolejowym. Rozmowa o rowerach i … obładowanych bagażnikach (workami ziemniaków oraz innych produktów). Szlaban do góry i ruszamy. Zdziwiłby się ten, kto posądza miejscowych o powolną jazdę. Kilogramy na rowerze nie przeszkadzają!

Ruszam własnym tempem, gdzieś w środku „peletonu”. Sennie jeszcze, mgła; niska zabudowa, płasko. Pierwsze oznaczenia tras rowerowych. Skrzyżowanie koło kościoła w Starym Węglińcu, wyciągam mapę. Po chwili zatrzymuje się samochód, pada pytanie: gdzie chcę jechać. Po ścieżkach rowerowych wyznaczonych w Borach Dolnośląskich, odpowiadam. Jestem leśniczym, słyszę w odpowiedzi; znaki były, metalowe poniszczyli, malowanych nikt nie odnawia, będzie panu ciężko. Nie będzie tak źle, powiedziałem, mam przecież mapę, GPS – pomyślałem.

Pokazały się znaczki rowerowe, będzie dobrze. Jednak już po kilkudziesięciu metrach i pierwszej krzyżówce, okazało się, że na oznaczenia rowerowe szlaku nie mam co liczyć. Leśniczy miał rację. Miejscowi niewiele wiedzą o szlakach rowerowych. Wyciągam mapę i szukam… . Niestety. Dokładność zostawię bez komentarza, muszę polegać na sobie, mam mapkę z danymi GPS (własnoręczna domowa robota). Tu będzie „pip” - GPS też wysiadł, nie mogłem polegać na mapie wgranej w urządzenie.

Miały być oznakowane szlaki, mapa, GPS a została niepewna pogoda, mgła. I to najbardziej mi się podobało. GPS wskazywał współrzędne geograficzne; ustawienie na stopnie, minuty, sekundy oraz opanowanie zmieniających się cyfr pozwala na ustalenie kierunku jazdy. Przyznaję, określenie stron świata za pomocą uciekających sekund, stopni wymaga trochę czasu.

Napotkany grzybiarz pomaga w ustaleniu kierunku. Postanawiam zmienić taktykę. Jadę na północ, problemem jest, którą ścieżką jechać. Nawierzchnia potrafi się zmienić po kilkuset metrach w piaszczystą. Tak jak przy pierwszym podejściu rowerowym do Borów, brak oznakowanych ścieżek zmusza do wybierania … no właśnie, czym się kierować. Ładna, szeroka leśna droga, która po „en” metrach może się zmienić w piaszczystą nawierzchnię. Żadne ogumienie, mam na myśli szerokość, nie pozwoli na spokojną jazdę.

Pierwszy raz żałowałem, że nie posiadam kompasu ani umiejętności posługiwania się nim. Odczytywanie danych ze zmieniających się cyfr w GPS wymaga wprawy. Szczęśliwie (?) spotykam grzybiarzy, jednak informacje (o szlakach rowerowych) od nich są błędne. Problemy z dokładnością mapy, brak oznakowanych ścieżek i częste postoje spowalniają jazdę. Zmieniający się drzewostan pozwala w tym wszystkim zobaczyć piękno płaskiego terenu. Wieczór oraz poprawa pogody i „odkrywczy” wniosek, że jestem tu, nie dla bicia kilometrów, tylko dla przyjemności pedałowania wśród przyrody. Napotykam leśne drewniane kapliczki, informacje o ścieżkach dydaktycznych, od czasu do czasu znajduję oznaczenia szlaku na drzewach.

Są jednak miejsca, gdzie nie trzeba wyciągać mapy, można polegać wyłącznie na oznakowaniu szlaków. Gmina Wymiarki jest tego przykładem, bardzo dobrze oznakowane szlaki, widać, że wyblakłe są szybko zastępowane nowymi. Nie jest to inicjatywa jednorazowa, o czym świadczą pozostałości z poprzednich oznakowań. Bardzo dobra informacja, mapki i opisy na spotkanych krzyżówkach. Szukam miejsca na nocleg. Gospodarstwa agroturystyczne w zależności od regionu bardziej lub mniej widoczne, trudno jednak zdobyć informacje podczas jazdy. Pola namiotowego nie znalazłem. Rozbicie namiotu a zwłaszcza palenie ogniska w tak dużym obszarze leśnym powinno być przeprowadzone z dużą ostrożnością.

Spanie na dziko uważam za esencję wycieczek rowerowych. Jeśli boicie się robaczków, które was odwiedzą, proponuję watę w uszy lub cienką czapkę. Proszę tylko nie zatykać wszystkich dziurek, trzeba jakoś oddychać – ha, ha. Tak jak wspomniałem – duży obszar, niepewne oznakowanie szlaków powodują spowolnienie tempa jazdy. Można oczywiście przemierzać Bory głównymi drogami. Odbierzemy sobie jednak przyjemność obcowania z ciszą, magią lasu i hmm… - nie potrafię tego opisać. Trzeba zatrzymać się i posłuchać.

Starczy pisania, pewnie nikt tego nie czyta. Komentarze przy zdjęciach.

Trochę zdjęć.

Węgliniec przywitał mnie dżdżystą pogodą i informacją o Święcie Grzybów. Krótkie rozmowy z miejscowymi. Wjazd do Starego Węglińca, przy kościele widoczne jeszcze oznakowanie ścieżek.

klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom

Pierwsza krzyżówka, już błądzenie. Ogrom w ilości jak i szerokości ścieżek leśnych. Napotkamy sporadycznie oznakowania ścieżek, znaki często wyblakłe (okolice Węglińca).

klikzoom klikzoom klikzoom

Z Jagodzina Szlakiem II Armii WP (nie jest oznakowany). Bramki uniemożliwiające wjazd samochodów. Możemy napotkać także zakaz wstępu. Z drugiej strony ścieżki żadnego zakazu. Jeszcze zachowane przydrożne kapliczki.

klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom

Spotkamy informacje o kierunku jazdy na kamieniach, tu błędna. Napotkana grzybiarka zwraca mi uwagę na błędy w kierunkach.

klikzoom klikzoom klikzoom

O Wymiarkach już pisałem. Tu nie można się zgubić. Wymiarki na rowerze – to dobrze oznakowane szlaki, przyjemne ścieżki.

klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom

Spanie na dziko. Zbliżający się wieczór, pająki polujące na swoje ofiary. Promienie słońca coraz niżej. Ognisko, kiełbaska, piwo. Pogoda dopisała, czyste niebo, gwiazdy. Spróbujcie spania na dziko!

klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom

Ze Szprotawy ruszam Szlakiem Rowerowym im. Goepperta, drogami gminymi oraz lasami. Muszę przyznać – ciekawy fragment mojej wycieczki. Szlak kończy się przy drodze głównej.

klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom

Z Bolesławca postanawiam ruszać ER6, nie udało mi się od początku jechać szlakiem, zwalam to na swoją orientację. Szlak ma mnie doprowadzić do Jeleniej Góry. Mocno zaniedbany, zniszczone oznakowanie szlaku, jazda w zaroślach. Szlak prowadzi przez bardzo ładne tereny, malowniczo położone wioski i miasta.

klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom
klikzoom klikzoom klikzoom

Zapora w Pilichowicach, wieczór. Zamierzam dotrzeć tego samego dnia.

klikzoom klikzoom klikzoom

Przyjazd do Jeleniej Góry późnym wieczorem.

góra

www.rower.jgora.pl © www.kojkoj.pl 2005
Windows: IE 8, Opera 10, Mozilla Firefox. Linux: Opera, Mozilla, Konqueror
1024x768 XHTML, CSS

Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!